11 marca 2011

Rocznicowe refleksje

Minął rok od ważnego wydarzenia w moim życiu. Po pięciu latach dziennikarstwa obywatelskiego (zdecydowana większość tego czasu upłynęła w Wiadomościach24.pl), otrzymałam tytuł dziennikarza obywatelskiego, głosami Kapituły Konkursu. To był impuls do podjęcia próby zmierzenia się z dziennikarstwem internetowym zawodowo. 

Mam cenne pamiątki z Warszawy. Oprócz widocznych na zdjęciach i filmach - statuetki (wiecie, ile ona waży!!), pokaźnego dyplomu, nagrody - kartkę z podpisami przyjaciół, znajomych z Wiadomości24.pl, których miałam przyjemność poznać osobiście podczas Gali. Rafał N. dopytywał, czy pójdzie na Allegro? Ach, ta młodzież! Rafale, nie poszła. :) 
Pozdrawiam wszystkich dziennikarzy obywatelskich! Czynicie Wielkie Dobro!

29 grudnia 2010

Publikacje z 2010 roku: artykuły i galerie

Prezentuję linki do moich artykułów i galerii opublikowanych w serwisie Wiadomości24.pl i w portalu naszemiasto.pl (ważniejsze) w 2010 roku.

 Wiadomości24.pl:

Zamek Czocha i jego mroczne historie 

Powyżej alarmu na środkowej Odrze 

Biało-czerwona w Żaganiu na placu generała Stanisława Maczka 

W poszukiwaniu bieli i czerwieni - happening w Nowej Soli 

My Czterej Pancerni - na żagańskiej majówce 

Jest generał. W Muzeum Przedzamcza na zamku Czocha (1)

Twierdza szyfrów. W Muzeum Przedzamcza na zamku Czocha (2) 

Mieszkanie Rybaka. W Muzeum Przedzamcza na zamku Czocha (3)

Włoska noc w Muzeum Ziemi Lubuskiej 

Przed falą - zmienne prognozy dla Nowej Soli 

W Nowej Soli ratuje się podtopiony cmentarz komunalny 

Fryderyk Chopin w Zielonej Górze

Jak oryginalnie spędzić sylwestra

Kartka dobrych życzeń wędruje dalej 

Quo vadis agresjo? Czy dasz się zatrzymać? 

Kongo całe w śniegu 

Dzień Dziennikarza Obywatelskiego 

Zimno także leczy 

Zadania z polskiego, które wzburzają 

List otwarty do Twórców serwisu Nauko.pl 

Kiedy u nas snuje się plany modernizacji szkolnictwa zawodowego... 

Życzenia znad Wilii i Wilenki 

Reportaż o zabójstwie dziennikarza nagrodzony przez SDP 

Co dla dziennikarzy obywatelskich jest sukcesem? 

Kto widział największą na świecie "Bitwę pod Grunwaldem"? 

Zakaz kąpieli w Bałtyku wzdłuż całej plaży w Świnoujściu 

Wóz Michała Drzymały - symbol walki z germanizacją 

Ten niedobry, niezastąpiony Broniarz 

Masz małego mózga? 

naszemiasto.pl:

Zapraszam wkrótce. :)

28 grudnia 2010

Do odpowiedzi! Gumę wypluj...

Polemika z opinią Grażyny 

O tym, że pozycje społeczne - nauczycielska i uczniowska - mocno się zmieniły (na niekorzyść tych pierwszych naturalnie), nikogo dziś przekonywać nie trzeba. Podobnie jak przypominać, że uczniom bardzo często brak ogłady w najlepszym razie, a nauczycielowi coraz chętniej przyciera się nosa (niech sobie nie myśli, że taki mądry), a co!

Tymczasem po drugiej stronie też stoi żywy człowiek (chyba warto czasem przypominać), nie robot. On też na lekcji nie je, nie żuje. A stres, jaki mu towarzyszy, bywa nieporównywalnie większy i długotrwały.  

Gdyby spojrzeć na sprawę z przymrużeniem oka, można by dodać, że dzięki żuciu gumy nauczyciele byliby zrelaksowani, czyli sympatyczniejsi, mieliby estetyczniejszą figurę (żucie pomaga w odchudzaniu) , świeższy oddech (zwłaszcza palacze), lepszą pamięć – nie myliliby Basi z Kasią… 

Koleżanka nauczycielka napisała: "Kiedy (uczeń – przyp. mój) ma odpowiedzieć na pytanie, to musi wypluć to, co akuratnie trzyma w ustach. I to wszystko". Rewelacja, chciałoby się powiedzieć! Pozazdrościć takiej dyscypliny i metod, mówię, żartując oczywiście. Według mnie to półśrodek, metoda strusia. Nie skuteczniej/asertywniej po prostu zakazać żucia podczas lekcji? Uregulować to wpisem w regulaminie szkoły poprzedzonym rozmową z uczniami i rodzicami (jak w przypadku innych ustaleń dotyczących statutu szkolnego) i jednym frontem, konsekwentnie przestrzegać? Niektórzy nauczyciele i rodzice ciągle zapominają, że w relacjach interpersonalnych pomiędzy postawą autorytatywną  „bo tak ma być i już" a uległą jest jeszcze miejsce na asertywną

"To już nie te czasy" – pisze Grażyna. No nie, ale czy to nie od nas zależy, jakie one są? Jak z przekąsem mówi Ewa Lipska.

Co dalej? Dokąd zmierzamy? Do odpowiedzi - wypluj kęs śniadania, nogi zdejmij ze stołu... A dopalacze? Są tacy, którzy mówią, że pomagają... Nic się nie da już zrobić?

Dziś często się zdarza, że uczniowie lekcje wychowania biorą dopiero w szkole. I choć wiele osób mówi: "To rodzice przede wszystkim powinni wychowywać", co zrobić z tymi, którzy nie chcą wychowywać, nie rozumieją takiej potrzeby, nie umieją? W domu wszystko idzie na żywioł, bez norm i zasad. Bo dobre maniery i rodzicom są obce. 

Według zasad savoir-vivre’u żucie gumy w towarzystwie innych osób jest niedopuszczalne. Stanowi przejaw braku kultury i wyraża lekceważący i arogancki stosunek żującego do rozmówcy. Amen.Tę czynność możemy wykonywać tylko i wyłącznie na osobności lub w gronie znajomych, którym to wyraźnie nie przeszkadza.

I nie przekonają mnie niezliczone zalety żucia gumy, w tym zbawienny wpływ na zęby. Bo jest to zwyczajnie nieestetyczne, niekulturalne. Mycie zębów też jest bardzo ważne dla naszego dobrego samopoczucia i zdrowia, a nikomu nie przyszłoby do głowy, by to czynić w miejscu publicznym. 

Jak nikomu nie przyszłoby do głowy, by aktor na deskach teatru, a ksiądz podczas mszy, wypluwał gumę przed wypowiadaniem swoich kwestii, choć im przecież żucie gumy też pomogłoby w koncentracji i poprawiało pamięć. 

A dlaczego nauczyciele mówią: "Rzadko jednak reaguję, staramy się być wyrozumiali..."? Moim zdaniem, to asekuracyjna postawa przed mediami, które kochają nagonki na nietolerancyjnych, by nie powiedzieć… zacofanych, nauczycieli, dyrekcje szkół. Jeśli chodzi o mnie, wolę być nietolerancyjna niż niekonsekwentna, bez zasad.


21 grudnia 2010

Gloria, gloria, gloria in excelsis Deo!

Niech Święta Bożego Narodzenia będą dniami wyjątkowymi, rodzinnymi.
Niech choinka lśni radosnym blaskiem w oczach wszystkich domowników,
a kolacja wigilijna z opłatkiem wnoszą w serca spokój i szczęście.
Niech radośnie zabrzmi kolęda:
Gloria, gloria, gloria in excelsis Deo.


Z najlepszymi życzeniami dla wszystkich moich Znajomych i Czytelników!


Szopka we Wschowie. Fot. Jolanta Paczkowska


20 grudnia 2010

Składajmy sobie życzenia

Ale ten czas biegnie… Nawet nie zauważyłam, że mój blog ma już ponad rok. Że już w ubiegłym roku składałam swoim Czytelnikom życzenia świąteczne: Wesołych Świąt!


Składajmy sobie życzenia, póki to jeszcze nie jest passé. Bo gdyby tak chcieć nadążyć za naszym ministerstwem*, to byłoby to już niepopularne. 
"Komisja Europejska wydała kalendarz dla gimnazjalistów ze wszystkich krajów UE. Uczniowie (...) dowiedzą się z niego, kiedy są Halloween i walentynki. Świąt Bożego Narodzenia i innych uznawanych w Polsce świąt religijnych nie zaznaczono.

Kartki z 24, 25 i 26 grudnia są czyste. Na dole strony z Bożym Narodzeniem umieszczono sentencję: "Prawdziwy przyjaciel to ktoś, kto podzieli twoje troski i podwoi twoje radości" (B.C. Forbes). W kalendarzu nie zaznaczono też Wszystkich Świętych i Wielkanocy. Z innych religii jest tylko żydowski Nowy Rok (Rosz Haszana), Deepavali (Święto Światła sikhów i hindusów) i muzułmański Nowy Rok. Gimnazjaliści z kalendarza dowiedzą się też, kiedy Nowy Rok obchodzą Chińczycy i dlaczego tego dnia wieszają w oknach i nad drzwiami czerwone latarnie oraz tego, że chińskie ciasteczka z wróżbą wymyślono w USA".
* Ministerstwo Edukacji Narodowej objęło honorowy patronat nad projektem  

Czy ksiądz-poeta Jan Twardowski to przewidział? Spieszmy się...
 




19 grudnia 2010

Ani-ani: pokolenie Nicoll, Jessici, Nataniela, Dżastina...

Podobno w Portugalii coraz większym problemem są młodzi ludzie w wieku 15-30 lat , którzy ani nie pracują, ani nie uczą się. Według najnowszych badań jest ich już kilkaset tysięcy. Nazywani są "pokoleniem ani-ani". Chcieliby znaleźć pracę i się usamodzielnić, ale często przerasta to ich możliwości. W Portugalii.
 

A w Polsce? Ktoś badał? Czy nasi socjologowie mają na ten temat wiedzę?

 

Przychodzą do szkoły bez książek i zeszytów, nagminnie nie odrabiają zadań domowych, na lekcjach przysypiają, zagraża im powtarzanie klasy, sprawiają kłopoty wychowawcze. Na pytanie, kim chcą zostać w przyszłości, Dorian odpowiada bez wahania: bezrobotnym. Klasa rży ze śmiechu. Jennifer będzie... modelką. Z rodzicami nie ma kontaktu - nie odbierają telefonów, w domu są nieobecni. Za to nierzadko wykazali wiele fantazji, dając dzieciom wyszukane imiona. Niestety, nie przewidzieli, że dzieci będą miały problemy z bezbłędnym zapisem swoich imion. Te wybory często idą w parze z niskim statusem społecznym rodziny.

 

Wszyscy wołają: Nikola! Dziewczynka nie protestuje. Nawet na liście w dzienniku tak jest zapisana. Jedynie matka pisze usprawiedliwienie - Nicoll. Dziewczynka wzrusza ramionami, co za różnica?! Brak wyobraźni rodziców czy elegancja miłośniczek seriali telewizyjnych...?

20 października 2010

Za naszych czasów to tak nie było...

Któż nie zna tego sloganu? Pewnie, znamy, ale słowa te w ustach szóstoklasistów, przyznacie, brzmią już dość ekscentrycznie. O co chodzi? O reformę oświaty. - To niesprawiedliwe - mówią. - Dla maluchów (klasy I-II) to wszystko - kolorowe szafki, owoce, soki... A teraz jeszcze dywaniki i bieganie po korytarzu, kiedy my mamy lekcje.

A było tak. Mam salę, która sąsiaduje z holem szkolnym. Na tenże wychodzą uczniowie kl. I-II, gdy już pani nie może sobie z nimi w sali poradzić (rozpiera je energia). Wiadomo, naturalna potrzeba ruchu. No ale maluchy (niczym nieskrępowane) nie rozumieją, że obok lekcje i wypadałoby ciszej. Wrzeszczą jak pawiany. One mają swoje prawa, nad nimi roztacza się parasol.

- A my to mogliśmy wychodzić z klasy podczas przerw? - ciągną szóstoklasiści. I nastawiają uważniej uszu, by wyłapać coś z moich ust. Ale nie da się. Jest piękny jesienny dzień. Na boisku, za otwartymi oknami gimnazjaliści wiodą gorące uczniaków rozmowy...

Archiwum bloga