Na spędzenie sylwestra w Teatrze Lubuskim namówiły mnie przed dwoma laty koleżanki z pracy. Męża nie musiałam długo przekonywać. Nie żałowaliśmy, to była naprawdę dobra komedia.
Aktorzy i cały zespół postarali się o stworzenie odświętnego, sylwestrowego nastroju. W czasie przerwy częstowano lampką szampana. Spotkaliśmy znajomych, składaliśmy sobie życzenia. W tym roku postanowiliśmy z mężem, że na oglądaniu sztuki nie poprzestaniemy. Najpierw koncert w Filharmonii, potem komedia w teatrze. A jeszcze później inne "atrakcje", niespodziewane.
Więcej na stronie Wiadomości24.pl